piątek, 20 września 2013

Rozdział IX


UWAGA! Przepraszam, że mam zaległości w Waszych blogach i przepraszam, że tak długo tutaj nie ma notki. Nie mam czasu się zebrać i dodać tu czegoś, cały czas to odkładam na później. Ale staram się wszystko nadrobić szybko i mam nadzieję, że już niedługo dodam tu nową notkę.



It's a new dawn, It's a new day
 It's a new life,
  For me...  And I'm feeling Good
   Muse – Feeling Good





Ostatnie chwile przed imprezą wywołały wielką krzątaninę w mieszkaniu. Trzy osoby biegające tam i z powrotem uczyniły w korytarzu mocny huragan, trącając się i przepychając w wejściach do pokoi. Nawet zachowanie ostrożności nic nie pomogło.
- Przepraszam! – krzyknęłam, kiedy wychodząc z pokoju wpadłam z impetem na Cupka, który niósł w rękach podgrzewacze. Świeczki hałaśliwie rozsypały się po podłodze. Szybko schyliłam się by pomóc je pozbierać.
- Cupković, co ty tam robisz z tymi świeczkami? – krzyknął Aleks z salonu, na co zachichotałam.
- Zachciało im się odpoczynku na ziemi– zaśmiał się Cupko podnosząc ostatnie sztuki.
- Człowieku, czy ty potrafisz zrobić cokolwiek dobrze? – podszedł do nas Alek z niewyraźną miną.
- To się dziś okaże – odpowiedział Konstantin szybko i pomknął do salonu.
- Trzeba coś jeszcze zrobić? – spytałam chłopaka.
- Nie, już wszystko skończone. Możemy się stroić – powiedział i poszedł do swojego pokoju.
- Cam, chodź tu do mnie, pomożesz mi jeszcze! – usłyszałam wołanie Konstantina.
Po chwili byłam już w pokoju. Stół był bogato zastawiony najróżniejszym jedzeniem. Cupko pomajstrował chwilę przy swoim iPhonie w stacji dokującej i z głośników poleciała muzyka niczym sąsiedzi robiący remont. Hałaśliwe tony odbijały się echem od ścian jeszcze bardziej zwiększając swoją słyszalność do tego stopnia, że czułam wibracje po swoim ciele. Cupković usiadł na sofie i kiwnął głową bym się do niego dosiadła. Nalał sobie do szklanki jakiegoś soku o malinowym kolorze i w pokoju uniósł się słodki, owocowy zapach, zwiastujący przyjęcie.
- To jak wam się układa z Aleksem? – popatrzył na mnie przenikliwym wzrokiem, starając się chyba dotrzeć do skrywanych przeze mnie zakamarków duszy. Ciepłe, przyjazne spojrzenie ustąpiło miejsce świdrującemu wzroku. Ewidentnie starał się coś ze mnie wyciągnąć.
- Czemu się jego o to nie spytasz? – odparłam odwracając wzrok. Nalałam sobie tego samego soku i napiłam się, unikając mówienia czegoś więcej.
- Ciekawy jestem twojego zdania – powiedział jakby od niechcenia. Zaczęłam się zastanawiać czego może ode mnie chcieć, w końcu to Alek jest jego przyjacielem, mówią sobie wszystko. Nawet to, czego ja nie wiem…
- Co on ci powiedział? – powiedziałam trochę za głośno, obawiając się różnych rzeczy. Wiadomo, że Alek się zwierza z Cupkowi. Zarówno z dobrych rzeczy jak i tych złych.
- Nie, to nie tak. Alek ostatnio mało o tobie mówi, trochę mnie to zaniepokoiło – stwierdził zadumany, a jego słowa trochę mnie wystraszyły. – Przepraszam, nie powinienem się wtrącać w wasze życie. Cieszyłem się ze szczęścia Aleksa, rzadko której dziewczynie udaje się ujarzmić go na dłuższy czas. Chcę, by wam się udało.
- Wiesz, wcale nie pomogłeś – ucięłam jego wywód twardo, jednak na Cupka nie mogłam się gniewać. – Dla twojej wiadomości układa nam się świetnie i to, że o mnie nie mówi nie oznacza, że musisz robić alarm i siać panikę.
- Tak, wiem! Ale co poradzić, że się martwię. Alek jest dla mnie jak brat a i ty nie jesteś mi obojętna. Nie chcę by cię skrzywdził czy coś… - zawahał się mówić dalej. Pewnie zdał sobie sprawę, że brnął dalej w nieciekawe bagno.
- Konstantin, cieszę się, że się o mnie martwisz, ale wydaje mi się, że nie musisz. Alek jest świetnym facetem, dogadujemy się wspaniale, wszystko w porządku – zanim wstałam z sofy poklepałam go po ramieniu z krzepiącą miną mając nadzieję, że to go trochę uspokoi.
- Nie wiesz w co się pakujesz – cichutko wbił we mnie ostrą szpilę. Najwidoczniej planował, by jego słowa do mnie nie dotarły, ale nawet głośna muzyka nie przeszkodziła mi w dosłyszeniu ich. Zamarłam na ułamek sekundy zaskoczona, jednak nie dałam po sobie poznać, że to usłyszałam.
Przemknęłam do pokoju Alka, który dalej nieubrany grzebał w swojej szafie i od razu zajęłam się różnymi czynnościami. Wszystko po to, by zagłuszyć różne myśli toczące ze sobą walkę w mojej głowie. Wyciągnęłam zawartość swojej torby. Położyłam na łóżku dwie sukienki, które miałam przygotowane na dzisiejszą noc. Dalej nie mogłam się zdecydować, która jest lepsza.
- Doradź mi. Którą ubrać? – spytałam spokojnym głosem Aleksa.
- A one czymś się różnią, oprócz kolorem? – popatrzył na mnie z głupią miną. - Może żółtą?
- Dobra. To ja się ubieram a ty pokaż mi co masz dla siebie.
Założyłam na siebie cytrynową sukienkę z dużą ilością falbanek i czarnym pasem z kokardą. Wyglądała na elegancką, jednak przez swój krój, który więcej odsłaniał niż zakrywał, idealnie nadawała się na imprezę. Do tego czarne dodatki i mogłam witać w progu zawodników Skry Bełchatów.
- Wyglądasz cudownie – skomentował mój wygląd, kiedy oderwał się od grzebania w swojej szafie. – To co proponujesz mi założyć?
Podeszłam do jego szafy i szybko przeglądnęłam jego koszule, które wisiały chaotycznie na wieszakach.
- Ta jest świetna, przymierz. I do tego jakieś jeansy – podałam mu koszulę w kolorze bladej cytryny, która fajnie pasowałaby do mojej sukienki. Aleks wybrał do tego jasne, przetarte jeansy. W jeszcze wilgotnych włosach tak ubrany wyglądał naprawdę rewelacyjnie.
- Wow – zatkało mnie. – Zdecydowanie za często chodzisz ubrany w klubowe ubrania.
- Taka praca, ubrania od sponsorów – wzruszył ramionami. – Ale fakt, gdyby nigdy bym nie założył tej koszuli, całkowicie o niej zapomniałem. A wygląda dobrze.
- To teraz czas na włosy. Siadaj, wysuszę ci szybko i będziesz mógł iść do Konstantina – wskazałam mu krzesło a sama poszłam do walizki po swoją suszarkę. Chciałam nasłać Alka na Cupka, ciekawa byłam czy z nim też porozmawia albo zdradzi mu co mi powiedział.
Ciepłe powietrze przepływało między moimi palcami i włosami Alka, które stawały się sprężystymi lokami. Monotonny dźwięk suszarki pozwolił mi się uspokoić na tyle, że w głowie miałam pustkę. Najwidoczniej zbyt intensywna praca mózgu chwilę wcześniej sprawiła, że teraz się po prostu wyłączył. Bawiłam się włosami Aleksa korzystając z chwili, podczas której nic nie wytrącało mnie ze spokoju.
- Pamiętasz naszą pierwszą rozmowę na twitterze? Pisałam, że nigdy nie będę wzdychać do twoich loków. Zmieniłam zdanie, są zbyt cudowne by ani razu ich nie pochwalić – zmierzwiłam mu ostatni raz włosy i zostawiłam je w artystycznym nieładzie. – Jesteś wolny, teraz czas na mnie.
Aleks poszedł do Cupka a ja zmieniłam końcówkę suszarki na dyfuzor i z wilgotnych włosów wyczarowałam delikatne fale. Do tego czarny, mocny makijaż, błyszczyk, naszyjnik, bransoletka, kolczyki i szpilki na nogi. Każdy szczegół był ważny i mógł zaważyć o opinii siatkarzy o mnie. Nie chciałam źle wypaść, musiałam wyglądać idealnie. Miałam nadzieję, że lustro nie kłamie i rzeczywiście wyglądałam tak pokazywało. Dalej przypominałam siebie, czyli z niczym nie przesadziłam, ale wyglądałam dobrze. Gustownie, elegancko i jednocześnie pociągająco. Efekt mi samej się bardzo podobał i uznałam, że więcej nie mogę już zrobić. Postanowiłam wyjść do chłopaków, których śmiech niósł się po mieszkaniu.
- Wszystko gotowe czy w czymś pomóc?– spytałam, wchodząc do kuchni.
Przerwali rozmowę. Ich miny potwierdziły to, co widziałam w lusterku. Aleks szybko jednak się opanował, uśmiechnął się zadowolony i mrugnął do mnie oczkiem, natomiast zaskoczony Konstantin miał problemy z wysłowieniem się.
- Yy.. No stary, to ci się dziewczyna udała – wydukał w końcu. – Możesz mnie zmienić, zrób jeszcze kilka koreczków a ja się pójdę przebrać. Najpierw szynka, później papryka, ser i oliwka. Nie pomyl kolejności!
- Poradzę sobie, spokojnie – zaśmiałam się z paniki w jego oczach. Kto by się przejmował jakimiś koreczkami?
- Nie pomyl! – krzyknął jeszcze zanim wyszedł z salonu.
- On już się nie ma czym przejmować? – spytałam Alka, który podjadał oliwki z miseczki.
- Właśnie ma i dlatego woli się przejmować byle głupotą. Chce, by wszystko było perfekcyjne. Także pamiętaj. Szynka, papryka…
- Wiem, wiem! – przerwałam mu.
Dokończyłam nabijanie składników na wykałaczki rozmawiając i żartując z Aleksem. Niedługo wrócił Cupko, który również się postarał dobrze wyglądać. Założył czarne spodnie, grafitową koszulę, włosy postawił na żelu.
- Wow, Konstantin, wyglądasz rewelacyjnie! – zawołałam, ale jego mina pełna zwątpienia świadczyła o tym, że mi nie wierzy. – Nie tak dobrze jak Aleks oczywiście, ale już ci niewiele brakuje – żartowałam z niego.
- Aleks, twoja dziewczyna jest pyskata! Ah no tak, świetnie się dobraliście – powiedział, na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- To pewnie Jelena – powiedział Cupko, po czym wyszedł jej otworzyć.
Pierwsza osoba, którą mam dziś poznać. Wrócił mi stres związany z tym, czy przyjaciele Aleksa mnie zaakceptują. Postanowiłam się czymś zająć. Schowałam niepotrzebne jedzenie do lodówki a tacę ze skończonymi koreczkami położyłam na stół w salonie. Usiadłam na skórzanej sofie i cicho westchnęłam.
- Stało się coś? – zapytał uprzejmie Aleks, siadając koło mnie.
- Denerwuję się. A jak mnie twoi kumple nie polubią?
- To się nimi nie będziemy przejmować. Nie muszą cię lubić, nie jesteś ich dziewczyną tylko moją. Zresztą, ciebie się nie da nie lubić – powiedział zdecydowanie, próbując mnie wesprzeć. Szczerze mówiąc, nie udało mu się. Oparłam się o jego klatkę piersiową a on objął mnie ramieniem. Równy rytm jego oddechu tuż nad moim uchem pozwolił mi się trochę uspokoić.
- Chciałabym mieć nadzieję, że tak będzie – powiedziałam i wstałam z sofy. W samą porę, gdyż do pokoju wszedł Konstantin z dziewczyną.
- Poznaj Camille, cudowną dziewczynę naszego kochanego Aleksa – powiedział do sympatycznie wyglądającej szatynki. – Cam, poznaj Jelenę.
- Hej, cieszę się, że w końcu cię poznałam! – powiedziała radośnie, podeszła i mnie uścisnęła. – Cupko mi tyle o tobie opowiadał. Sam cię nie znał, powtarzał to co sam słyszał od Aleksa. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że on sobie w końcu kogoś znalazł. Lepiej późno niż wcale, a na taką wspaniałą i piękną dziewczynę jak ty warto czekać. Masz śliczną sukienkę! Chodź do mnie, pogadamy, pomożesz mi też coś wybrać – zagadała sympatycznie, co mnie trochę ośmieliło.
- Hej, mi też miło cię poznać – odpowiedziałam jej.
Zdecydowałam się z nią pójść, wydawała się być naprawdę miła. Zresztą jak dziewczyna Cupka mogłaby nie być miła? Już po samej radości poznania mnie można wyciągnąć wniosek, że jest podobna do Konstantina, muszą świetnie do siebie pasować. Dobrze, jak się z nią zaprzyjaźnię, ona obraca się w towarzystwie siatkarzy od dawna.  Może pomóc mi odnaleźć się w siatkarskim świecie, do którego mam dzisiaj wejść.

***

Króciutko, króciutko dziś. Sama jestem zaskoczona, że jeszcze nie ma imprezy. Najwidoczniej podzieliłam te rozdziały na krótsze i sama o tym zapomniałam. Ale przyjęcie jest długie i w sumie dobrze, że będzie osobno.
Jak są jakieś błędy to przepraszam, tyle razy pracowałam nad tym rozdziałem, że mogłam się w nim pogubić.
Długo nie było tu rozdziału, ale wracam i znów będę dodawać, jednak nie wcześniej niż za tydzień będzie następny.
Tak się zastanawiam czy to w ogóle ktoś jeszcze czyta. xD Jak tak to miło, że komuś się chce poświęcić swój czas. Zawsze powtarzam, że to opowiadanie piszę dla siebie bo chcę chociaż jedno w swoim życiu skończyć ale miło jak ktoś to doceni. ;)
Co do Andersona to wiem, że nie każdy musi go lubić i się nie zdziwię jak zostanie krytykowany. Nie będzie jakąś specjalnie ważną osobą, na pewno nie będzie ważniejszy niż Aleks. W sumie to chyba rozdziały z nim będą pod koniec opowiadania. Jego osoba jest ciągle na etapie dopracowywania. ;)
Pozdrawiam i do usłyszenia!